galopem-przez-zycie

czyli zawrotne tempo mojego życia

Wpisy z okresu: 10.2013

Czekanie jest fajne?

4 komentarzy

Czasem jest tak, że na coś długo czekamy, potem to nadchodzi, szybko mija i znowu wybieramy „cel” na który czekamy. I żyjemy cały czas na coś czekając.

Wybrałam sobie nowy cel. A może nie ja go wybrałam, ale on mnie wybrał?:) Póki nastąpi to na co czekam, to jeszcze sobie trochę poczekam. Ale….ale jest to pozytywne czekanie.

Można czekać bezczynnie. Jej, ile razy mi się to zdarzyło! Smęcić, marudzić i narzekać, że jeszcze tyyyyle czasu i przez to podświadomie wydłużać sobie ten czas. Odliczać dni, godziny, a nawet minuty….o nie, nie, nie. Na takie czekanie to ja się już nie zgodzę. Przeżyłam taki rok, gdzie odliczałam czas od weekendu do weekendu. Liczyłam wszystko co się dało. I każdy dzień dłużył mi się niemiłosiernie. Teraz wiem, że to było totalnie bezowocne czekanie.

Można czekać i działać. Czekać i żyć jednocześnie. Cieszyć się każdym dniem, którzy przybliża nas do tego, na co czekamy. I dreptać w miejscu z podekscytowania na samą myśl o tym co się wydarzy. I uśmiechać się na samą myśl tego. I przygotowywać się i psychicznie i fizycznie.

Tak, czekanie jest fajnie jeżeli tylko potrafimy ten czas oczekiwań odpowiednio wykorzystać.

Na moje „Jestem zmęczona” albo „Czeka mnie ciężki tydzień” nie ma żadnej reakcji ze strony ludzi albo odpowiadają „Zobaczysz jak zaczniesz pracować!”. Owszem, nie pracuję na pełen etat. Przecież jedyne co robię w życiu to zdobywam wiedzę na uczelni wyższej. Kilka zajęć dzielnie, jakieś kolokwium, kilka egzaminów w roku. Przecież to takie banalne.

Ludzie pracujący mają ciężko. Nie mówię nie. Muszą dawać z siebie 100% żeby ich doceniono. Muszą pracować 8h dziennie (czasem dochodzi do 14h, kiedy muszą zostać po godzinach), na podwyżkę/nagrodę muszą zasłużyć ciężką pracą, a każdy ich ruch może być obrócony na ich niekorzyść. W każdej chwili mogą stracić pracę.

A ja? A ja mam zajęcia na uczelni, po zajęciach codziennie lecę prosto do dzieciaków, żeby pomóc im nieco w lekcjach i wytłumaczyć to czego nie rozumieją, potem biegnę do domu, żeby przygotować się na następny dzień do zajęć. Nauczyć się 1000 słówek na kolokwium? No co to dla mnie w mojej beztroskiej codzienności. Pobiec do biblioteki, żeby znaleźć książki na bazę do pracy dyplomowej? O ludzie, to przecież tylko kilka minut! Zakupy? To może po drodze…Pomalować paznokcie? W weekend, teraz nie zdążą wyschnąć. Spotkanie towarzyskie? Oj, może w przyszłym tygodniu. Kawa? Wezmę na wynos.

Każdy ma ciężko na swój sposób. Najważniejsze, to żeby szanować swoją pracę. Pracujący- studentów, studenci- pracujących, gimnazjaliści- nauczycieli, a maturzyści- uczniów szkoły podstawowej.

Wiesz co? Szykuje mi się ciężki tydzień…

Szukałam absolutnie wściekle różowego lakieru do paznokci, żeby pasował na dzisiejsze wieczorne. Oczekiwania spełniła oczywiście firma Golden Rose. Ta firma mnie nigdy nie zawodzi. Z racji tego, że na co dzień nie używam tak intensywnych kolorów na paznokciach, zdecydowałam się na kupno małego, ale jakże ładnego i pasującego mi koloru 161 z serii Miss Selene. Oto i on:

Żeby kolor był intensywny i żywy, pomalowałam paznokcie trzema warstwami. Wysechł bardzo szybko, a efekt jest właśnie taki jaki chciałam:

Czyż nie pięknie prezentuje się z szarością?:)