galopem-przez-zycie

czyli zawrotne tempo mojego życia

Wpisy z okresu: 11.2013

Ostatnio złożyło się tak, że rozmawiam z ludźmi na poważne tematy. A może inaczej: Oni do mnie mówią a ja słucham. W sumie można powiedzieć, że mówią o swoich problemach. Mówią to mi- osobie której nie znają dobrze, którą widzą może 7 raz w życiu, osobie z którą łączy ich jedynie uczelnia, zajęcia…

Każda z tych osób ma inny problem, ale łączy je to samo- te osoby są potwornie nieszczęśliwe. Zatracają się w tym świecie. Świecie, gdzie najważniejszy jest pieniądz, nie człowiek. Gdzie jest wieczny pośpiech, gdzie nie ma czasu okazywać uczuć i mówić o nich głośno. Gdzie lepiej przemilczeć niż wdawać się w dyskusję.

Praca, praca, praca. Po latach następuje pobudka. Mimo kilku(nastu) zer na koncie, mimo świetnego doświadczenia i wspaniałego stanowiska w firmie brak wszystkiego. Brak ciepła, rodziny, zrozumienia, brak pomysłu na życie. Brak tego, co najważniejsze.

Widzę łzy w oczach osoby, która mówi jak bardzo jest dumna ze swojej rodziny. Rodzina jak z obrazka- pięcioro dzieci i rodzice. Kochają się, lubią ze sobą spędzać czas, ale….tutaj o uczuciach się nie mówi. Emocje lepiej pozostawić dla siebie. Rozmowa o tym, o czym trzeba, bo każdy ma swoją prywatność i swój świat, do którego nie wolno wchodzić innym członkom rodziny. To nie dlatego, że brak tu zaufania. Tak po prostu jest bezpieczniej- każdy tkwi w swoim pancerzu i nie wychodzi z niego. Tutaj okazywanie uczuć jest  objawem słabości.

Ludzie są nieszczęśliwi, bo nie mają priorytetów. Nie wiedzą jak żyć, żeby czuć się dobrze. Oni nawet nie wiedzą co uczyniłoby ich szczęśliwymi. Chcą być szczęśliwi, ale nie wiedzą jak.

Ludzie są nieszczęśliwi, bo nie rozmawiają ze sobą. I to nie tylko kwestia braku czasu, ale przede wszystkim braku chęci. Wolą pozostać w swoim świecie niż wyjść na zewnątrz, otworzyć się i powiedzieć wprost co czują. Nie potrafią rozmawiać ze sobą. W końcu nikt ich tego nie nauczył…

Chciałabym, żeby ludzie byli szczęśliwi, tylko…. to zależy tylko i wyłącznie od nich samych. Mogę wysłuchać, doradzić ale….ale nie mogę nic zmienić. Niestety.

Zakończył się na dobre. Kolejny dłuższy, a nawet mogłabym rzec zupełnie długi weekend w grudniu, świąteczny.

Ale póki na dobre zajmę się odliczaniem dni do kolejnego, szybka retrospekcja. I moje przemyślenia.

Niedziela, wieczór. Spotkanie starej paczki gimnazjalno-licealnej w pobliskiej knajpce.

Przychodzą wszyscy, siadają, rozmawiają, śmieją się. Wszyscy niby jak dawniej, a jednak zupełnie inni.

Od zakończenia liceum minęło kilka ładnych lat. Widujemy się często, bo kilka razy w roku. Za czasów gimnazjalno- licealnych nasze spotkania odbywały się na działce, w plenerze albo w małym studiu. Zawsze z radością czekaliśmy na moment kiedy mogliśmy razem się spotkać, plotkować o nauczycielach, szkole, ludziach, wypijając przy tym pierwsze piwo, a nawet pierwsze pół litra:) Bez karaoke nie było imprezy, a jak nie karaoke to gitara, śpiewy, tańce do białego rana. Tak, to były piękne czasy.

Czas mijał. Zaczęły się pojawiać osoby towarzyszące. Ten przyszedł z nową dziewczyną, a tamta z chłopakiem, bo już byli 3 miesiące razem no to jak to tak bez…Kolejne imprezy się odbywały, ludzi przybywało. Ten doszedł, tamten już z inną dziewczyną przyszedł, a tamta płakała w kącie, bo kilka dni temu rozstała się ze swoją miłością. Ludzie przewijali się najróżniejsi, a spotkania wciąż się odbywały…

I nastał czas, kiedy spotykamy się w knajpie. Ci zaręczeni, tamci przyjechali specjalnie na to spotkanie z Wrocławia, gdzie mieszkają na stałe, tamten pisze pracę dyplomową, ci grają w zespole i żyją koncertami, ten przyszedł z nową dziewczyną, tamci urwali się z rodzinnej imprezy, żeby zdążyć, ten jak zawsze zamyślony- pewnie myśli o kolejnych wierszach które ma do napisania, a tamci siedzą i się cieszą, jak zawsze. Zmieniło się miejsce, czas, tematy rozmów. Zmieniliśmy się my.  Teraz rozmawiamy o pracy, polityce, narzekamy na bezrobocie, na brak czasu, popijając przy tym kolejne, nic nie znaczące piwo w naszym życiu.

Owszem, zmieniliśmy się. Nie mamy ze sobą kontaktu na co dzień. Każde żyje swoim życiem, swoimi radościami i kłopotami. Każde jest na innym etapie życia. Nie zmieniło się jedno- wspomnienia, które wciąż nas łączą.