Niektóre kobiety stoją przed wyborem:  kariera albo dziecko. Niestety często nie da się tego pogodzić, dlatego decydują się na karierę mimo nacisków ze stron męża i rodziny. Czy jest w tym coś złego? Przecież chcą spełniać swoje marzenia, rozwijać się, wspinać po szczeblach kariery…

Stając z mężczyzną Twojego życia przed ołtarzem i ślubując  mu miłość, obiecujesz tym samym, że zrobisz wszystko co tylko będzie możliwe, żeby był szczęśliwy. Miłość to rezygnacja z siebie dla drugiego- w każdej sytuacji, nawet tej która wymaga niesamowitego poświęcenia. Rezygnacja z życia zawodowego na rzecz rodzinnego jest poświęceniem. Chyba większość kobiet chciałaby czuć niezależność, zarabiać fortunę, być prezesem dużej korporacji, biegać po mieście na wysokich obcasach z kubkiem kawy w dłoni i czuć, że się realizuje. Tylko czy to faktycznie jest to, o czym marzą ich mężowie? Brak kobiety w domu, brak czasu dla siebie, brak dzieci i ciągły pośpiech. Rodzina na papierze.

Decyzja o dziecku nie może być odkładana w nieskończoność, bo zegar biologiczny tyka. Następuje czas kiedy trzeba podjąć decyzję. Ta decyzja jest trudna, bo czasem może wiązać się z tym, że po urlopie macierzyńskim nie ma do czego wracać. Zostanie zaszczytna funkcja gospodyni domowej urobionej po pachy w garach i pieluchach.  Bo kto w dzisiejszych czasach zatrudni młodą matkę? Chyba niewiele firm.

Jak to mówią- ryzyko. Myślę, że najważniejsze podczas podejmowania tej decyzji jest przypomnienie sobie tego, co się ślubowało przed ołtarzem. Wtedy podjęcie decyzji staje się prostsze. W miłości nie ma miejsca na egoizm.