Ostatnie dni spędziłam za granicą. W miejscu, gdzie mieszają się kultury z całego świata, gdzie są miliony turystów bez względu na pogodę, gdzie jednocześnie pada deszcz i świeci słońce, a wiatr łamie parasolki.

Londyn. Na ulicach gwar. Uśmiechnięci czarnoskórzy ludzie zachęcają do kupna pocztówek, magnesów, koszulek, torebek, parasolek…Wszystko to oczywiście z napisem „London”. W okolicy sklep z polską żywnością. W sumie dobry pomysł na biznes, w Londynie często można usłyszeć nasz natywny język. W kawiarniach Hindusi. W metrze Hiszpanie. W sklepie Niemcy. W muzeum Japończycy. Przed pałacem Buckingham- Koreańczycy.Nawet Chińczycy mają tu swoją dzielnicę. Halo, a gdzie obywatele UK? Są, ale w mniejszości.

Wielokulturowość. Każdy ze swoim językiem, ze swoją kulturą, zwyczajami, religią, historią przyjeżdża do tego miejsca. Każdy w innym celu. Każdy przywozi ze sobą coś swojego. Kawałek swojego kraju. Przecież to jest fenomen w każdym calu! Cały świat w jednym miejscu. Niesamowite.

Londyn jest wyjątkowy. Podróżowanie i obserwowanie jest piękne. Ludzie są fascynujący, a wspomnienia niezapomniane. I tylko moje.

Kocham podróże!