Na zajęciach padło pytanie: Dlaczego studiujecie? Czy to kwestia waszych ambicji, zdobycia wykształcenia, dyplomu?

Odpowiedź moich rówieśników mnie przeraziła. Co odpowiedziała większość? Że studiują, ponieważ naciskają na nich rodzice. Czują w domu presję, dlatego chodzą na zajęcia. Do tej pory nie mogę uwierzyć w to co usłyszałam. Dorośli ludzie, którzy nie mają własnego zdania, którzy nie potrafią się postawić, którzy nie mają własnych marzeń i ambicji? Chyba nie rozumiem.

Najgorsze jest to, że zdążyłam tych ludzi już nieco poznać i faktycznie jaka odpowiedź na to pytanie, takie ich podejście. Do wszystkiego.

A gdzie ludzie z pasją? Gdzie Ci, którzy kochają to co robią? Dlaczego ciągle słyszę narzekania ile to trzeba zrobić i jak dużo trzeba się uczyć?

Nie mówię, że nigdy nie zdarzyło mi się narzekać na studia, ale nie traktuję ich jako przykry obowiązek. Lubię to co studiuję i nie jestem przez nikogo zmuszana do chodzenia na zajęcia. Robię to, bo chcę. Chcę się rozwijać i zdobywać wiedzę w dziedzinie, która mnie interesuje.

Dlaczego ludzie nie rozumieją, że nie każdy musi skończyć studia i zajmują miejsce innym, tym bardziej ambitnym i chętnym do nauki…?