Chamstwo i buractwo rozprzestrzenia się jak grypa żołądkowa… Jest wszędzie. Ta epidemia została zapoczątkowana przez dziwne istoty zwane ludźmi. Prawdopodobnie nie skończy się nigdy. Może jedynie wezbrać na sile. A może w sumie żyjemy w czasach gdzie osiągnęła punkt kulminacyjny? Patrząc na to co dzieje się wokół, spokojnie można wysnuć takie wnioski.

Jechałam ostatnio pociągiem IR. To dość istotne jaki to był pociąg. Dla tych którzy się nie orientują, IR to pociąg w którym wagony nie są dzielone na przedziały. Jeden wagon to jeden wielki przedział. No dobrze, wracając do sedna sprawy… jechałam tym oto pociągiem dobre 1,5h. Po czym, kiedy przyszło mi zbierać swoje manatki i wysiadać, okazało się, że po skosie siedziała moja koleżanka z klasy równoległej z gimnazjum i liceum. Nigdy się nie lubiłyśmy, bo najnormalniej w świecie byłyśmy przeciwniczkami w walce o serce pewnego młodzieńca. Nie muszę mówić kto ostatecznie wygrał:> Chociaż  teraz to nieistotne. Nie zauważyłam jej. Poczułam tylko czyjś wzrok na sobie, więc podniosłam głowę i spojrzałam. Ona. Popatrzyłyśmy na siebie i ani be ani me. Nic. Nawet głupie cześć. Udałyśmy, że się nie znamy. Nie uważam, że powinnyśmy zaraz wpaść sobie  w ramiona i zwierzać się co u nas słychać. Nie, nie, nie. Ale głupie ‘cześć’ to najzwyklejsza oznaka kultury, a nie okazywanie wielkiej zażyłości. No cóż brak kultury i dobrego wychowania .

Kolejny przykład? Ludzie nie rozumieją, że najpierw się wychodzi, później się wchodzi. Nagminna sytuacja na przystankach autobusowych, tramwajowych i w sklepach. Pchają się jakby im się makaron w domu przypalał. Chwila kiedy ktoś wychodzi z jakiegoś pomieszczenia trwa ile? Kilka sekund. Czy tak trudno poczekać aż ktoś wyjdzie, a potem na spokojnie wejść do środka? Oszczędzimy nerwów sobie i innym.

Nie toleruję par, które w miejscach publicznych zachowują się tak, jakby były same na całym świecie. Obściski, macanki, pożeranie się wzrokiem i całowanie się tak, że aż im ślina kapie na ziemie. Ohyda. I absolutnie nie mówię tego dlatego, że przemawia przeze mnie zazdrość. Uważam, że na takie rzeczy centrum miasta nie jest odpowiednim miejscem. Zachowujmy nieco intymności i pozwólmy innym spokojnie trawić śniadanie czy obiad. Niech im się treść żołądkowa nie cofa…

Rozmowy telefoniczne w tramwaju, autobusie czy pociągu? O tak! Historie jak było w pracy, szkole… niech wszyscy wiedzą, że tamta nauczycielka to wredny babsztyl, a  ciocia babci Wiesi kupiła nowego kotka. Toż to takie interesujące dla współpasażerów… Rozumiem, że można rozmawiać przez telefon, bo najnormalniej w świecie od tego są, ale trzeba myśleć kto tej rozmowy słucha i czy ma na to ochotę.

Mój apel jest taki: szanujmy się wzajemnie. Nie rozprzestrzeniajmy chamstwa i buractwa. Bądźmy kulturalni. A przynajmniej się starajmy…